Kiedy kilka lat temu znajoma napisała do mnie z pytaniem: „Ola, właśnie dostałam pismo z urzędu o podatku od psa. To w ogóle naprawdę istnieje?”, sama musiałam sięgnąć do uchwał gminy, żeby jej pomóc. I tu jest pierwszy ważny fakt: ten podatek istnieje, ale nie dotyczy wszystkich i wszędzie.

W 2026 roku podatek od psa pobiera tylko 354 gminy, czyli około 14% wszystkich gmin w Polsce. To naprawdę niewiele. Co więcej, ta liczba z roku na rok spada – wiele samorządów rezygnuje z tej opłaty, bo koszty jej egzekwowania są… wyższe niż wpływy. Urzędnicy muszą prowadzić ewidencję, wysyłać upomnienia, prowadzić postępowania, a do kasy wpływają często symboliczne kwoty. Nie bez powodu w wielu raportach samorządowych mówi się wprost, że podatek od psa jest w praktyce opłatą „prawie fikcyjną”.

Mimo to, jeśli mieszkasz w jednej z tych 354 gmin – temat Cię dotyczy. I wtedy dobrze wiedzieć, co dokładnie urząd może od Ciebie wymagać, ile zapłacisz i kiedy możesz… w ogóle nic nie płacić.

Czy w ogóle muszę płacić podatek od psa?

Zacznijmy od podstaw. Podatek od psa jest podatkiem lokalnym. To oznacza, że nie wynika automatycznie z samej ustawy, tylko z uchwały rady gminy. Bez tej uchwały – nie ma podatku.

W praktyce wygląda to tak:
jeśli rada Twojej gminy przyjęła uchwałę o wprowadzeniu opłaty za posiadanie psa, to osoby fizyczne zamieszkujące na terenie tej gminy i posiadające psy, stają się podatnikami. Nie firma, nie hodowla (tam mogą wchodzić inne przepisy), ale zwykły mieszkaniec–opiekun.

Co ważne:

  • podatek liczony jest od każdego psa osobno – jeśli masz trzy psy, urząd może naliczyć potrójną stawkę,
  • płaci się go raz w roku, a nie co miesiąc czy co kwartał.

Kiedy jeden z moich czytelników z małego miasteczka zadzwonił do urzędu z pytaniem o psa, pani z okienka odpowiedziała mu: „My już tego podatku nawet nie ścigamy, ale uchwała sobie wisi”. I to świetnie pokazuje schizofrenię tego przepisu: gminy teoretycznie mają narzędzie, ale w praktyce coraz mniej chcą z niego korzystać.

Dodatkowo problemem jest brak centralnego rejestru psów w Polsce. Bez niego urzędnicy muszą „polować” na właścicieli – na podstawie zgłoszeń sąsiadów, deklaracji mieszkańców albo przy okazji innych spraw w urzędzie. To kosztuje czas i pieniądze, a efekt finansowy bywa marny. Stąd rosnąca liczba gmin, które po prostu z podatku rezygnują.

Kto formalnie podlega podatkowi?

Jeśli Twoja gmina faktycznie ten podatek pobiera, to – zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych – obejmuje on:

  • osoby fizyczne zamieszkujące gminę,
  • które są właścicielami psów (albo faktycznymi opiekunami).

Nie ma tu znaczenia, czy pies jest rasowy, adoptowany, mały, duży, w typie rasy czy „kundelek po przejściach” z wiejskiego podwórka. Z punktu widzenia urzędu – pies to pies.

Wyjątkiem są m.in. rolnicy płacący podatek rolny. Jeśli prowadzisz gospodarstwo rolne i opłacasz ten podatek, masz ustawowe zwolnienie z podatku od psów – do dwóch zwierząt. Co ważne – to zwolnienie działa z automatu, bez konieczności składania specjalnych wniosków (choć w praktyce czasem i tak warto w urzędzie to doprecyzować, zwłaszcza jeśli pojawi się wezwanie do zapłaty).

Jakie są stawki podatku od psa w 2026 roku?

Tutaj wchodzimy w konkrety. Ministerstwo Finansów co roku ogłasza maksymalną stawkę podatku od psa. W 2026 roku:

  • maksymalna stawka wynosi 186,29 zł za jednego psa,
  • rok wcześniej było to 178,26 zł,
  • mamy więc wzrost o ok. 4,5%.

To jest sufit, którego gmina nie może przebić. Rada gminy może przyjąć dokładnie tę stawkę, ale może też ją obniżyć – nawet bardzo. I w praktyce właśnie to się dzieje.

Wielu wójtów i burmistrzów mówi wprost:
„Maksymalnej stawki nie ruszamy, bo nikt by nam tego nie zapłacił, a i tak koszt egzekucji zje połowę wpływów”. Dlatego w ogromnej części gmin, które jeszcze ten podatek utrzymują, stawki są symboliczne – najczęściej 30–50 zł rocznie za psa.

Dla porządku – kilka przykładów:

  • Kraków: 36 zł rocznie,
  • Konstantynów Łódzki: 40 zł rocznie,
  • wiele małych gmin: właśnie okolice 30–50 zł.

Pamiętaj tylko o jednym haczyku:
podatek jest naliczany od każdego psa osobno.
Przy maksymalnej stawce 186,29 zł, właściciel trzech psów zapłaci już około 560 zł rocznie. Mam w głowie rozmowę z opiekunką trzech seniorów–adoptusów, która dopiero po zsumowaniu kwoty zrozumiała, że w jej sytuacji „symboliczny podatek” przestaje być symboliczny.

Dla przejrzystości zostawiam tabelę, która zbiera te liczby w jednym miejscu:

Gmina Stawka podatku za psa (zł) Uwagi
Maksymalna stawka 186,29 Ustalona przez Ministerstwo Finansów
Poprzednia maksymalna 178,26 Wzrost o 4,5% względem roku poprzedniego
Kraków 36 Stawka symboliczna, znacznie poniżej maksimum
Konstantynów Łódzki 40 Również symboliczna, lekko wyższa niż w Krakowie
Stawki symboliczne 30-50 Typowe dla wielu gmin, dostępne dla większości właścicieli

To zestawienie pokazuje jeszcze jedną rzecz: maksymalne stawki są w praktyce rzadko stosowane, bo gminom zwyczajnie się to nie opłaca. Dodatkowe wpływy są niewielkie, a koszt „użerania się” z podatnikami – całkiem realny.

Kiedy i jak często płaci się podatek od psa?

Tu sprawa jest prosta:
podatek od psa płaci się raz w roku.

Najczęściej gminy wyznaczają termin na 30 kwietnia, ale nie jest to sztywna data z ustawy – konkretny termin zawsze wynika z uchwały rady gminy.

Z punktu widzenia opiekuna wygląda to zwykle tak:

  1. Sprawdzasz, czy Twoja gmina w ogóle ma uchwałę o podatku od psa.
  2. Jeśli tak – szukasz w niej stawki i terminu płatności.
  3. Dokonujesz jednej wpłaty rocznie (np. przelewem na konto gminy).
  4. Zachowujesz potwierdzenie – na wszelki wypadek.

Jedna z czytelniczek opowiadała mi, że w jej gminie informacja o podatku od psa pojawiła się… dopiero na ostatniej stronie ulotki o segregacji śmieci. Nikt o tym głośno nie mówił, a potem urząd dziwił się, że mieszkańcy „nie wiedzą”. Dlatego nie czekaj na list z urzędu, tylko sama sprawdź, co jest w uchwale.

Gdzie znaleźć te informacje?

Najwygodniej:

  • wejść na stronę gminy i kliknąć w Biuletyn Informacji Publicznej (BIP),
  • w sekcji uchwał rady gminy wyszukać hasła typu: „opłata od posiadania psów”, „podatek od psa”,
  • sprawdzić, czy uchwała nadal obowiązuje (ma datę i nie została uchylona).

PRO TIP:
Jeśli Twoja gmina nalicza Ci podatek, a w BIP nie możesz znaleźć aktualnej uchwały lub widzisz, że wygasła kilka lat temu – masz mocny argument, by złożyć wniosek o umorzenie. Bez uchwały rada gminy nie ma podstawy prawnej do pobierania tej opłaty.

Zwolnienia z podatku od psa – kto nie płaci?

Tu wchodzimy w najciekawszą część, bo sporo osób płaci ten podatek zupełnie niepotrzebnie.

Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych przewiduje obligatoryjne zwolnienia, których gmina nie może zlikwidować ani ograniczyć. Obejmują one m.in.:

  • osoby z niepełnosprawnością posiadające psa asystującego – czyli zwierzę, które faktycznie pomaga w codziennym funkcjonowaniu (pies przewodnik, pies sygnalizujący itd.),
  • osoby powyżej 65. roku życia, jeśli prowadzą samodzielne gospodarstwo domowe i mają jednego psa – celem jest odciążenie seniorów, dla których pies często jest realnym wsparciem psychicznym i motywacją do ruchu,
  • rolników płacących podatek rolny, w zakresie do dwóch psów – ustawodawca uznał, że w gospodarstwie wiejskim psy pełnią często rolę „narzędzia pracy”.

To są zwolnienia ogólnokrajowe, wynikające wprost z ustawy.

Ale na tym nie koniec. Gminy mogą wprowadzać własne, dodatkowe ulgi. W praktyce często zwalniają z podatku na przykład:

  • psy adoptowane ze schroniska lub fundacji,
  • psy zaczipowane i/lub wysterylizowane (to sposób na zachęcanie do odpowiedzialnej opieki),
  • szczenięta do określonego wieku,
  • pierwszego psa w gospodarstwie domowym,
  • psy asystujące – nawet ponad ustawowe minimum.

I tu pojawia się cała magia… oświadczeń.

W wielu gminach, jeśli jesteś seniorką po 65. roku życia, osobą z niepełnosprawnością albo masz psa asystującego, wystarczy złożyć krótkie oświadczenie lub formularz, czasem dołączyć kserokopię orzeczenia – i podatek po prostu znika. W praktyce urzędy często nie prowadzą bardzo dokładnej weryfikacji tych danych, bo – znowu – koszt pracy urzędnika jest wyższy niż potencjalny wpływ z podatku.

PRO TIP:
Jeśli:

  • jesteś seniorką/seniorem powyżej 65 lat z jednym psem,
  • masz orzeczenie o niepełnosprawności,
  • Twój pies jest psem asystującym,

koniecznie zapytaj w urzędzie, jak zgłosić zwolnienie z podatku. W wielu gminach nikt nie będzie tego od Ciebie „wyciągał” – musisz sama o to zawalczyć.

Mało znany sposób: adres zameldowania a podatek od psa

Jeden z moich czytelników miał ciekawą sytuację: mieszkał faktycznie u partnerki w gminie bez podatku od psa, ale był zameldowany w swojej „starej” gminie, która ten podatek pobierała. Urząd upomniał się o opłatę, bo w dokumentach nadal figurował jako mieszkaniec tej pierwszej.

Podatek od psa jest związany z miejscem zamieszkania (zameldowania), a nie z „własnością psa” jako taką.

To oznacza, że jeśli:

  • przeprowadzasz się do gminy, która nie pobiera podatku,
  • lub jesteś faktycznie zamieszkała gdzie indziej niż meldunek,

możesz rozważyć zmianę adresu zameldowania. Dla wielu osób to formalność, ale w kontekście psa efektem ubocznym może być… zniknięcie podatku. Oczywiście nie zachęcam do „fikcyjnych meldunków”, ale jeśli i tak mieszkasz w innej gminie – warto temat uporządkować.

Jak sprawdzić, czy w mojej gminie obowiązuje podatek od psa?

Zanim wyjmiesz portfel, zrób jedną rzecz: sprawdź uchwałę rady gminy.

Możesz to zrobić na trzy sposoby:

  • wejść w BIP gminy i wyszukać uchwały dotyczące „opłaty od posiadania psów”,
  • zadzwonić do urzędnika działu podatków i opłat lokalnych i poprosić o numer uchwały oraz aktualną stawkę,
  • zajrzeć do zakładki „podatki lokalne” na stronie urzędu – niektóre gminy mają to świetnie opisane.

Zdarzyło mi się już kilka razy, że czytelnik przysyłał mi skan „wezwania do zapłaty podatku od psa”, a po krótkim szukaniu w BIP okazywało się, że uchwała, na którą powołuje się urząd, dawno wygasła. W takim wypadku gmina jest na bardzo cienkim lodzie – i zdecydowanie warto się od takiej opłaty odwołać.

UWAGA:
Jeśli w uchwale widzisz katalog zwolnień (np. dla psów adoptowanych, zaczipowanych, wysterylizowanych), nie zakładaj, że urząd sam z siebie Cię zwolni. Złóż krótkie pismo lub formularz, dołącz np. umowę adopcyjną lub zaświadczenie o czipie/sterylizacji. Bez tego często gmina traktuje Cię jak „zwykłego” podatnika i nalicza pełną stawkę.

Co dalej z podatkiem od psa? Polityka i realia

Od jakiegoś czasu nad podatkiem od psa wisi pytanie: czy on w ogóle przetrwa kolejne lata?

Partia PiS złożyła projekt ustawy, który zakłada całkowite zniesienie podatku od psów. W uzasadnieniu padają argumenty, które słyszę też od opiekunów:

  • podatek jest absurdalny w sytuacji, gdy nie ma podobnych opłat za inne zwierzęta domowe,
  • jest dyskryminujący wobec właścicieli psów,
  • ma znikome znaczenie finansowe dla gmin,
  • jest trudny do egzekwowania z powodu braku centralnego rejestru psów.

Z drugiej strony samorządy podnoszą argument, że nawet te skromne środki idą czasem na utrzymanie zieleni, kosze na psie odchody, czy wsparcie lokalnych schronisk. Kiedy rozmawiałam z jedną z kierowniczek schroniska, powiedziała wprost: „Dla nas każda złotówka z gminy jest ważna. Gdy zniknie podatek, ważne, żeby nie zniknęły też środki na zwierzęta”.

Tak czy inaczej, trend jest wyraźny:

  • tylko 14% gmin pobiera podatek,
  • liczba gmin z tą opłatą z roku na rok spada,
  • koszty egzekucji przewyższają dochody,
  • coraz więcej radnych otwarcie mówi, że to „martwy przepis”.

Dlatego jeśli dziś płacisz podatek od psa, warto co roku zerkając do BIP sprawdzać, czy Twoja gmina przypadkiem go nie zniosła albo nie rozszerzyła katalogu zwolnień. Zmiany zdarzają się częściej, niż myślisz.

Najczęstsze pytania o podatek od psa (FAQ)

Na koniec zebrałam odpowiedzi na pytania, które najczęściej dostaję od opiekunów psów. To taki skrót całego artykułu – do szybkiego sprawdzenia.

Czy podatek od psa obowiązuje wszędzie?

Nie.
Podatek od psa jest podatkiem lokalnym i obowiązuje tylko tam, gdzie rada gminy przyjęła odpowiednią uchwałę. W 2026 roku robi to 354 gminy w całej Polsce – reszta z opłaty zrezygnowała.

Ile razy w roku płaci się podatek od psa?

Raz w roku.
To jest opłata roczna. Konkretny termin (najczęściej okolice 30 kwietnia) znajdziesz w uchwale rady gminy lub na stronie urzędu. Jedna wpłata „załatwia” sprawę na cały rok kalendarzowy.

Czy każda gmina może ustalić inną stawkę?

Tak, ale w pewnych granicach.

  • Rada gminy sama decyduje, czy wprowadza podatek i ile on wynosi.
  • Nie może jednak przekroczyć maksymalnej stawki ogłaszanej przez Ministerstwo Finansów – w 2026 roku to 186,29 zł za psa.
  • Stąd różnice między gminami: w jednej zapłacisz 40 zł, w innej – nic, a w teorii w jeszcze innej mogłoby to być blisko maksimum.

Kto jest zwolniony z podatku od psa?

W skali kraju, na podstawie ustawy, zwolnieni są m.in.:

  • osoby z niepełnosprawnością posiadające psa asystującego,
  • osoby powyżej 65 lat, prowadzące samodzielne gospodarstwo domowe, od jednego psa,
  • rolnicy płacący podatek rolny – do dwóch psów.

Dodatkowo gminy mogą same rozszerzać katalog zwolnień, np. o psy adoptowane, wysterylizowane, zaczipowane czy szczenięta. Szczegóły zawsze znajdziesz w uchwale swojej gminy.

Czy muszę coś zrobić, żeby skorzystać ze zwolnienia?

W praktyce – tak.

Nawet jeśli spełniasz warunki ustawowe, urząd zwykle oczekuje, że:

  • zgłosisz psa,
  • złożysz oświadczenie o przysługującym zwolnieniu,
  • czasem dołączysz dokument (np. orzeczenie o niepełnosprawności, potwierdzenie wieku, umowę adopcyjną, zaświadczenie o chipie).

W wielu gminach po jednym takim zgłoszeniu temat jest zamknięty na kolejne lata, o ile nie zmieni się Twoja sytuacja.

Co jeśli nie zapłacę podatku od psa, a gmina go pobiera?

Formalnie gmina może:

  • naliczyć odsetki za zwłokę,
  • wszcząć postępowanie egzekucyjne (np. przez urząd skarbowy).

W praktyce – zwłaszcza przy małych kwotach – bywa różnie. Ale nie ma co zakładać, że „jakoś to będzie”. Lepiej:

  • sprawdzić, czy uchwała faktycznie istnieje i obowiązuje,
  • upewnić się, że nie przysługuje Ci zwolnienie,
  • a jeśli podatek jest należny – po prostu go uregulować.

Na co dzień zajmuję się dietą i zachowaniem psów i kotów, ale coraz częściej widzę, że prawne i finansowe otoczenie opieki nad zwierzęciem potrafi być dla opiekuna równie stresujące, jak pierwsza wizyta u weterynarza. Dlatego mam jedną prostą zasadę:
sprawdzam przepisy lokalne zanim zapłacę – nie odwrotnie.

Jeśli po lekturze tego tekstu wciąż masz wątpliwości, co robi Twoja gmina, zacznij od BIP i krótkiego telefonu do urzędu. To 10 minut, które może Cię uchronić przed niepotrzebnym wydatkiem – albo wręcz przeciwnie, pozwoli świadomie skorzystać ze zwolnienia, które od dawna Ci się należy.