Kiedy w gabinecie pada słowo „kastracja”, bardzo często widzę u opiekunów tę samą mieszankę uczuć: troskę, lęk, poczucie, że „robię coś dużego” ze swoim psem czy kotem. I to jest zupełnie normalne. Mówimy przecież o zabiegu, który ingeruje w układ rozrodczy, hormony, zachowanie.

Na dodatek świat wysyła nam sprzeczne sygnały. W wielu stanach USA kastracja pediatryczna psów i kotów w wieku około 4 miesięcy jest obowiązkowa dla zwierząt niehodowlanych. Tymczasem w Skandynawii rutynową kastrację uznaje się za niepotrzebne okaleczanie – a mimo to nie mają tam problemu z nadpopulacją zwierząt. Ten kontrast dobrze pokazuje, że nie istnieje jedno „święte” podejście, a decyzja zawsze wymaga refleksji.

Z perspektywy dietetyczki klinicznej i osoby pracującej z zachowaniami kotów widzę jedno: dobrze zaplanowana kastracja, przeprowadzona we właściwym czasie i z dobrą opieką po zabiegu, może realnie poprawić komfort i długość życia zwierzęcia. To nie tylko „zabieg anty‑szczeniaczki”, ale element profilaktyki zdrowotnej.

Kastracja a sterylizacja – gdzie naprawdę leży różnica?

Bardzo często słyszę: „Pani Olu, my już mamy suczkę po sterylce, znaczy… po kastracji. To chyba to samo?”. W potocznym języku rzeczywiście się to miesza, ale medycznie to dwa różne zabiegi.

Kastracja oznacza usunięcie gonad: jąder u samców oraz jajników (czasem razem z macicą) u samic. W praktyce to odcięcie organizmu od głównego źródła hormonów płciowych – testosteronu, estrogenów, progesteronu. Zwierzę nie może się rozmnażać i jednocześnie zmienia się jego gospodarka hormonalna, co wpływa na zdrowie i zachowanie.

Sterylizacja polega wyłącznie na „zamknięciu drogi” komórkom rozrodczym. U samców przecina się lub podwiązuje nasieniowody (to coś w rodzaju wazektomii u ludzi), u samic – jajowody. Jądra i jajniki zostają na miejscu, hormony nadal są produkowane, ruja czy zachowania seksualne mogą się utrzymywać, a ryzyko chorób hormonalnie zależnych nie spada tak, jak po kastracji.

I tu ważna, mało znana rzecz: u samca podwiązanie nasieniowodów (tzw. waszektomia) nie zmniejsza ilości testosteronu. To oznacza, że:

  • nie spada ryzyko problemów z prostatą ani nowotworów prostaty,
  • nie znikają zachowania stricte hormonalne – pogoń za sukami, agresja „na testosteron”, intensywne znakowanie.

Dlatego w praktyce weterynaryjnej, jeśli zależy nam na zdrowiu długoterminowym i wpływie na zachowanie, rekomenduje się raczej pełną kastrację niż samą sterylizację mechanicznego typu.

PRO TIP: Jeśli ktoś proponuje Ci „łagodniejszą” opcję typu podwiązanie nasieniowodów u psa „żeby nie tył jak po kastracji” – dopytaj, co dokładnie ma się zmienić. Bez usunięcia jąder testosteron zostaje taki sam, a ryzyko części chorób również.

Kiedy najlepiej kastrować psa i kota?

To pytanie słyszę niemal przy każdej pierwszej wizycie szczeniaka czy kociaka. I dobrze, bo tu naprawdę liczy się moment.

W większości przypadków bezpiecznym „oknem czasowym” jest okres około 6. miesiąca życia. Ale diabeł tkwi w szczegółach – w gatunku, płci, wielkości rasy, tempie dojrzewania, a nawet w planach opiekuna.

Pamiętam pewnego owczarka niemieckiego, który trafił do mnie jako 8‑miesięczny „nastolatek” – silny, pobudzony, uciekający za każdą suką w cieczce. U niego termin kastracji miał ogromne znaczenie dla późniejszego zachowania.

Suczki i kotki – przed pierwszą cieczką/rują

U samic kluczowe jest, by zabieg przeprowadzić przed pierwszą rują/cieczką. U kotek i suk sterylizacja/kastracja wykonana w tym czasie zmniejsza ryzyko nowotworów gruczołu mlekowego nawet o około 90% w porównaniu z samicami nigdy nienaznaczonymi zabiegiem. Ta różnica w statystykach jest ogromna.

  • kotki zwykle kastrowane są około 6–8 miesiąca życia,
  • suczki – najczęściej między 6. a 12. miesiącem, w zależności od rasy i masy ciała, ale przed pierwszą cieczką, jeśli lekarz nie widzi przeciwwskazań.

Zabieg w trakcie cieczki lub rui jest technicznie trudniejszy i bardziej ryzykowny (silniejsze ukrwienie narządów), dlatego w gabinetach często przesuwamy termin na czas, gdy hormony się wyciszą.

Psy i kocury – kiedy hormony „zapuszczają korzenie”

U samców oprócz zdrowia ważny jest aspekt behawioralny. Żeby kastracja skutecznie złagodziła:

  • agresję związaną z rywalizacją o partnerki,
  • nawykową ucieczkowość „za suką/kotką”,
  • intensywne znakowanie moczem,

dobrze przeprowadzić zabieg zanim te zachowania na dobre się utrwalą. U psów oznacza to zazwyczaj kastrację przed ukończeniem 1,5 roku życia. Po tym wieku wpływ testosteronu na mózg i nawyki jest już mocno „wdrukowany” i szanse na poprawę spadają.

U kotów najczęściej operujemy ok. 6–8 miesiąca życia. Część klinik wprowadza kastrację nawet w 4–5 miesiącu, zwłaszcza w przypadku kocurów schroniskowych – to wciąż bezpieczne, a pozwala uniknąć pierwszych, bardzo intensywnych znakowań.

Ciekawostka z zagranicy: w wielu stanach USA pediatryczna kastracja w wieku ok. 4 miesięcy jest standardem (a wręcz wymogiem) przy adopcji zwierząt niehodowlanych. Z kolei w Skandynawii uznaje się rutynową kastrację za zbędną ingerencję i robi się ją głównie ze wskazań medycznych – a mimo to nie borykają się z plagą bezdomnych psów i kotów. To dobry dowód, że sama kastracja nie zastąpi kultury odpowiedzialnego opiekuna.

Cecha Koty Psy
Optymalny wiek kastracji 6-8 miesięcy 7-12 miesięcy
Zabieg przed pierwszą ruja/cieczką Zalecany, zmniejsza ryzyko nowotworów o 90% Zalecany, szczególnie u samic przed cieczką
Czas trwania zabiegu 20-40 minut 30-60 minut
Wpływ na zdrowie Znaczne zmniejszenie ryzyka chorób rozrodczych i nowotworów Poprawa zdrowia i zachowania, profilaktyka nowotworów

Na czym dokładnie polega kastracja?

Dla wielu opiekunów hasło „zabieg trwa 20–60 minut” brzmi abstrakcyjnie. Co się dzieje w tym czasie na stole operacyjnym?

Pamiętam pana, który przed oddaniem swojego psa na salę operacyjną zapytał: „Pani Olu, a to tak jak z człowiekiem – brzmi groźnie, a wygląda nudniej niż w serialach medycznych?”. I był w tym trochę racji – dobra operacja to właśnie spokojna, przewidywalna rutyna.

Samce – orchidektomia, czyli usunięcie jąder

U psów i kocurów wykonuje się zwykle orchidektomię – usunięcie jąder. Chirurg robi niewielkie nacięcie, podwiązuje naczynia i nasieniowody, usuwa jądra, a następnie zaszywa ranę. Po zabiegu:

  • ustaje produkcja plemników,
  • znacząco spada poziom testosteronu.

To z kolei obniża ryzyko:

  • nowotworów jąder,
  • rozrostu prostaty i części problemów z oddawaniem moczu,
  • bolesnych gruczolaków okołoodbytowych, które u niekastrowanych samców potrafią tworzyć krwawiące, zakażone guzki w okolicy odbytu.

UWAGA – wnętrostwo (niedoszłe jądra):
Jeśli Twojemu psu „brakuje” jednego lub obu jąder w mosznie, mamy do czynienia z wnętrostwem. Takie jądro często siedzi w jamie brzusznej lub kanale pachwinowym, gdzie panuje wyższa temperatura niż w mosznie. U psów przed dojrzewaniem płciowym (8–12 mies.) taki stan istotnie zwiększa ryzyko nowotworów jądra – tkanka w brzuchu degeneruje się, a dodatkowo wnętrostwo ma podłoże dziedziczne. Takiego samca trzeba traktować jako bezwzględnie wyłączonego z rozrodu, a kastracja ma w tym przypadku charakter medycznie pilny, nie „opcjonalny”.

Spotykam się też czasem z pomysłem „kompromisu” – podwiązać samcowi nasieniowody, ale zostawić jądra „dla hormonów”. Jak już pisałam wyżej, taka waszektomia nie obniża testosteronu, więc:

  • nie zmniejsza ryzyka rozrostu prostaty czy nowotworów z nią związanych,
  • nie poprawia zachowania związanego z hormonami.

Z punktu widzenia zdrowia i behawioru daje głównie efekt antykoncepcyjny, a nie profilaktyczny.

Samice – usunięcie jajników lub jajników i macicy

U suk i kotek wykonuje się:

  • owariektomię – usunięcie samych jajników,
  • lub owariohisterektomię – usunięcie jajników wraz z macicą.

W obu przypadkach przestają się pojawiać ruje/cieczki, a organizm nie produkuje już żeńskich hormonów płciowych w dotychczasowej ilości. Jeśli dodatkowo usuwamy macicę, całkowicie eliminujemy ryzyko:

  • ropomacicza (groźnego ropnego zapalenia macicy),
  • nowotworów macicy.

W mojej praktyce u młodych, zdrowych suk bez zmian w macicy często wystarcza usunięcie samych jajników. Gdy jednak występują już zmiany zapalne, przerostowe albo wykonujemy zabieg „przy okazji” ropomacicza – w grę wchodzi pełna owariohisterektomia.

Co ciekawe, u niektórych suk sterylizacja ma wręcz charakter leczenia endokrynologicznego. U części pacjentek z nawracającymi dermatozami hormonalnymi (problemy skórne sterowane przez hormony płciowe) czy z cukrzycą kastracja stabilizuje metabolizm i działa jak element terapii. Lekarze endokrynolodzy coraz częściej traktują usunięcie gonad jako narzędzie leczenia, nie tylko profilaktyki.

Znieczulenie i bezpieczeństwo – jak wygląda to „od kuchni”?

„Pani Olu, ja się nie boję samej kastracji, ja się boję narkozy” – słyszę to zdanie co tydzień. I bardzo rozumiem, bo to też moja pierwsza myśl, gdy mój własny pies szedł na zabieg ortopedyczny.

Kastracja odbywa się zawsze w znieczuleniu ogólnym. Zanim zwierzę trafi na stół:

  1. dostaje premedykację – leki uspokajające i przeciwbólowe, które:

    • obniżają stres,
    • ułatwiają łagodne wprowadzenie do narkozy,
    • zapewniają komfort bólowy już przed pierwszym cięciem;
  2. lekarz ocenia parametry życiowe (często przez cały czas zabiegu mierzone są tętno, saturacja, ciśnienie).

Sam zabieg zwykle trwa:

  • u kocurów i niewielkich psów – ok. 20–30 minut,
  • u dużych suk przy pełnej owariohisterektomii – bliżej 40–60 minut.

Kluczową częścią bezpieczeństwa są badania przedoperacyjne. Dobre kliniki przed kastracją:

  • sprawdzają morfologię i biochemię krwi (wątroba, nerki, układ krzepnięcia),
  • dokładnie osłuchują serce,
  • w razie wątpliwości kierują na echo serca lub dodatkową diagnostykę.

Dzięki temu anestezjolog dobiera leki i protokół znieczulenia do konkretnego zwierzaka, a nie „na oko”.

PRO TIP: zapytaj w gabinecie, jak wygląda monitoring podczas zabiegu – kto go prowadzi, czy mierzone są parametry życiowe, czy wykonywane są badania krwi przed narkozą. To bardzo wiele mówi o standardzie, w jakim pracuje klinika.

Zdrowotne korzyści kastracji – nie tylko „żeby nie było szczeniąt”

Kiedy rozmawiam z opiekunami o powodach kastracji i słyszę: „Żeby nie było małych”, dodaję: „To tylko wierzchołek góry lodowej”. Medycznie korzyści jest znacznie więcej.

U samców:

  • praktycznie eliminujemy ryzyko nowotworów jąder,
  • mocno ograniczamy problemy z prostatą (rozrost, zapalenia),
  • zmniejszamy ryzyko bolesnych guzów okołoodbytowych,
  • redukujemy część zmian skórnych zależnych od testosteronu.

U samiec:

  • usunięcie jajników i często macicy chroni przed ropomaciczem – chorobą, przy której każda godzina zwłoki może decydować o życiu lub śmierci,
  • znacząco spada ryzyko nowotworów gruczołu mlekowego (najbardziej spektakularnie, jeśli zabieg wykonano przed pierwszą rują),
  • eliminujemy nowotwory jajników i macicy,
  • w części przypadków stabilizujemy choroby ogólnoustrojowe zależne od hormonów, jak niektóre dermatozy czy cukrzyca.

U kotów szczególnie wyraźnie widać wpływ kastracji na długość życia. Zwierzę niewychodzące, wykastrowane, z dobrze dobraną dietą i kontrolą masy ciała, statystycznie żyje dłużej niż jego niekastrowany odpowiednik. To nie magia, tylko prosta suma: mniej ciąż, mniej ryzykownych włóczęg, mniej chorób „na tle hormonalnym”.

Zachowanie po kastracji i kontrola populacji – co się zmienia, a co zostaje?

Jako behawiorystka słyszę często: „Po kastracji będzie spokojniejszy, prawda?”. I tu trzeba być uczciwą: kastracja nie jest magicznym przełącznikiem.

Pamiętam kocura, który po zabiegu wciąż z fascynacją polował na każdy ruszający się sznurek – i na prawdziwe myszy w ogrodzie. To dobry przykład tego, czego kastracja nie zmienia.

Na jakie zachowania kastracja naprawdę działa?

Badania i praktyka pokazują, że kastracja poprawia zachowanie w ok. 70% przypadków, i to głównie tam, gdzie problem ma wyraźnie charakter „hormonalny”. Najczęściej mówimy o:

  • zmniejszeniu ucieczek w poszukiwaniu partnerki,
  • słabszej skłonności do walk z innymi samcami o dostęp do samic,
  • redukcji intensywnego znaczenia moczem (szczególnie u kocurów, ale też u psów).

Co ważne, im wcześniej wykonamy zabieg (zanim zachowania zdążą się utrwalić), tym większa szansa, że efekt będzie wyraźny.

Czego kastracja nie naprawia?

Są obszary, w których kastracja nie jest skutecznym lekiem:

  • agresja lękowa (pies gryzie, bo się boi),
  • agresja terytorialna bez silnego komponentu seksualnego,
  • zaburzenia lękowe, fobie, problem samodzielnego zostawania w domu,
  • ogólna aktywność czy „temperament” – żywiołowy pies pozostanie żywiołowy.

Tutaj kluczowa jest praca behawioralna, modyfikacja środowiska, czasem wsparcie farmakologiczne – nie „wyłączenie hormonów”.

Instynkt łowiecki i polowanie

Mało kto o tym mówi, ale kastracja nie wyłącza instynktu łowieckiego. Kastrat, jeśli ma możliwość wychodzenia, dalej będzie polował na ptaki czy gryzonie. To zachowania głęboko zakorzenione w mózgu, niezależne od samej obecności gonad. U moich dwóch adoptowanych kocurów po zabiegu zmieniło się bardzo dużo, ale na pewno nie radość z tropienia wszystkiego, co się rusza w ogródku.

Kastracja a kontrola populacji

Z punktu widzenia schronisk i fundacji kastracja to jedno z podstawowych narzędzi walki z bezdomnością. Każdy nieplanowany miot oznacza ryzyko, że część młodych skończy na ulicy lub w przepełnionym schronisku.

Jednocześnie przykład Skandynawii pokazuje, że brak rutynowej kastracji sam z siebie nie tworzy nadpopulacji, jeśli społeczeństwo ma wysoką kulturę odpowiedzialnej opieki: nie dopuszcza do niepilnowanego rozmnażania, aktywnie wspiera adopcje, egzekwuje obowiązki opiekunów. U nas wciąż jesteśmy w drodze do takiego modelu, dlatego kastracja bywa ważnym elementem szerszej strategii ograniczania cierpienia zwierząt.

Jak przygotowuję pacjentów do zabiegu – krok po kroku

Typowa wizyta „przed kastracją” wygląda u mnie zupełnie inaczej niż szybkie zapisanie na termin. Najpierw jest rozmowa – o zdrowiu, zachowaniu, diecie, o tym, czego opiekun oczekuje po zabiegu. Potem dopiero decyzja o dacie.

Badania i kwalifikacja

W standardzie przed zabiegiem:

  • badam dokładnie zwierzę (osłuchiwanie serca, płuc, ocena ogólna),
  • zlecam badania krwi – morfologia, biochemia (wątroba, nerki), czasem parametry krzepnięcia.

Na podstawie wyników anestezjolog dobiera protokół znieczulenia. U młodego, zdrowego kociaka będzie on inny niż u 10‑letniej suczki z początkiem niewydolności nerek.

Głodówka i przygotowanie w domu

Z perspektywy domu najważniejsze są dwie rzeczy:

  • głodówka – zwykle 8–12 godzin bez jedzenia (u bardzo małych kociąt i szczeniąt może być krótsza, wg zaleceń lekarza),
  • dostęp do wody do kilku godzin przed zabiegiem (chyba że lekarz zaleci inaczej).

Chodzi o to, by zmniejszyć ryzyko zachłyśnięcia się treścią pokarmową w trakcie narkozy. W dniu zabiegu spacer spokojny, bez intensywnego wysiłku, a w transporterze – coś znajomego, pachnącego domem.

Opieka pooperacyjna – pierwsze dni po kastracji

Najczęściej odbiór psa lub kota po kastracji wygląda podobnie: lekko chwiejący się krok, szeroko otwarte oczy, wielkie zdziwienie, że świat dalej istnieje. To normalne. Narkoza schodzi stopniowo.

Ograniczenie ruchu i ochrona rany

W pierwszych dniach po zabiegu kluczowe są:

  • spokój i ograniczenie aktywności – brak skakania, biegania po schodach, dzikich zabaw z innymi psami;
  • krótki spacer na smyczy (u psów) zamiast długich wycieczek;
  • u kotów – ścisły zakaz wychodzenia na zewnątrz do czasu pełnego zagojenia rany.

Równie ważna jest ochrona okolicy pooperacyjnej. Tu do wyboru mamy:

  • klasyczny kołnierz,
  • miękkie „poduszkowe” kołnierze,
  • body pooperacyjne – u wielu moich kocich pacjentów sprawdza się najlepiej, bo pozwala swobodnie jeść, pić i korzystać z kuwety, a jednocześnie chroni ranę przed lizaniem.

Regularnie zaglądamy pod szwy: czy nie ma obrzęku, sączenia, nieprzyjemnego zapachu. Przy najmniejszych wątpliwościach – kontakt z lekarzem, nie z dr Google.

Kontrola masy ciała po zabiegu

Po kastracji metabolizm zwykle lekko zwalnia, a apetyt… w drugą stronę. To połączenie idealne do rozwoju nadwagi, jeśli nic w diecie nie zmienimy.

PRO TIP – jak nie „utuczyć” kastrowanego zwierzaka:

  • od razu po zabiegu zmniejsz dzienną porcję karmy o ok. 10–20% (lub przejdź na karmę dla zwierząt kastrowanych, ale nadal pilnuj ilości),
  • podziel dzienną porcję na kilka mniejszych posiłków – łatwiej opanować „wilczy głód”,
  • dodaj więcej ruchu i zabaw – u kotów świetnie sprawdzają się polowania na wędkę, u psów praca węchowa zamiast wyłącznie gonienia piłki.

Regularne ważenie (np. raz w miesiącu) pozwala szybko wychwycić trend wzrostu wagi i zareagować, zanim pojawi się nadwaga czy otyłość.

Mity o kastracji, z którymi spotykam się najczęściej

Na forach, w poczekalniach, nawet w rozmowach rodzinnych wciąż wracają te same tematy. Oto kilka mitów, które szczególnie utrudniają podejmowanie rozsądnych decyzji.

„Po kastracji każdy pies i kot tyje i robi się leniwy”

Sam zabieg nie dokleja zwierzęciu dodatkowych kilogramów. Tycie to efekt prostej matematyki: za dużo kalorii, za mało ruchu. Po kastracji:

  • metabolizm delikatnie się obniża,
  • apetyt często rośnie.

Jeśli utrzymamy tę samą ilość karmy i tę samą dawkę ruchu, rzeczywiście waga może pójść w górę. Ale to coś, na co mamy wpływ. Widziałam wiele świetnie umięśnionych, energicznych kastratów, które miały po prostu dobrze dobraną dietę i ruch.

„Kastracja całkowicie zmienia osobowość”

Zmienia się głównie to, co sterowane hormonami płciowymi: zachowania seksualne, włóczęgostwo, część agresji „na testosteron”. Temperament – czy pies jest z natury żywy, czy spokojny, czy kot jest bardziej śmiały, czy ostrożny – pozostaje taki sam.

Co ważne, kastracja nie obniża inteligencji, nie psuje zdolności do pracy, nauki komend, sportu. Pies policyjny czy sportowy może być wykastrowany i dalej świetnie pracować – w wielu krajach to wręcz standard.

„Kastracja sama rozwiąże każdy problem behawioralny”

Jeśli źródłem zachowania jest lęk, frustracja, brak socjalizacji, bóle przewlekłe – samo odcięcie hormonów nie pomoże, a czasem może wręcz nasilić problem (np. obniżając pewność siebie u psa z silnymi lękami). W takich przypadkach:

  • najpierw diagnozujemy przyczynę,
  • wdrażamy plan behawioralny,
  • a kastrację rozważamy jako ewentualny element całości, a nie cudowne lekarstwo.

„Kot po kastracji przestaje polować”

Nie. Kastracja nie wyłącza instynktu łowieckiego. Jeśli wypuszczasz kota na zewnątrz, będzie dalej polował – może nieco mniej intensywnie, ale mechanizm polowania jest niezależny od obecności rui czy testosteronu. To bardziej kwestia gatunku i indywidualnego charakteru niż narządów rozrodczych.

„Samiec powinien mieć raz potomstwo, zanim go wykastrujemy”

To mit kompletnie pozbawiony podstaw naukowych. Jedyny efekt „jednego miotu” to… kolejna grupa szczeniąt czy kociąt, które trzeba dobrze ulokować. Dla zdrowia samca ani samicy nie ma z tego żadnego bonusu – a bywa wręcz odwrotnie (dodatkowe obciążenie organizmu samicy, większe ryzyko nowotworów listwy mlecznej u suk niesterylizowanych przed pierwszą cieczką).

Najczęstsze pytania opiekunów – odpowiedzi w pigułce

Na koniec zbiorę jeszcze kilka pytań, które słyszę najczęściej podczas konsultacji przed zabiegiem.

Czy kastracja i sterylizacja to to samo?
Nie. Kastracja polega na usunięciu jąder u samców lub jajników (czasem z macicą) u samic, czyli odcina źródło hormonów płciowych. Sterylizacja to przecięcie lub podwiązanie przewodów rozrodczych (nasieniowodów, jajowodów) bez usuwania narządów – hormony dalej się produkują, a część zachowań i ryzyk zdrowotnych pozostaje.

Czy zabiegi kastracji i sterylizacji są bezpieczne?
W nowoczesnej medycynie weterynaryjnej to zabiegi rutynowe, dobrze opracowane, wykonywane pod kontrolą anestezjologa. Kluczowe są: badania przedoperacyjne, dobór protokołu znieczulenia do konkretnego pacjenta oraz opieka po zabiegu. Przy zachowaniu tych zasad ryzyko powikłań jest niewielkie, a korzyści zdrowotne – bardzo duże.

Czy można „tylko wysterylizować” samca, bez usuwania jąder?
Można podwiązać nasieniowody (to odpowiednik wazektomii), ale taki zabieg nie obniża testosteronu. Pies czy kot nie będzie mógł zapłodnić samicy, jednak zachowania hormonalne (ucieczki, znaczenie, agresja związana z rywalizacją) oraz ryzyko chorób prostaty i części nowotworów pozostaną na podobnym poziomie. Dlatego jeśli zależy Ci na efekcie zdrowotnym i behawioralnym, pełna kastracja jest po prostu skuteczniejsza.

Na koniec zachęcam Cię do jednego: zamiast pytać „kastracja: tak czy nie?”, spróbuj zadać pytanie „kiedy i z jakiego powodu kastracja będzie najlepsza dla mojego konkretnego psa czy kota?”. Wspólnie z dobrym lekarzem weterynarii da się wypracować decyzję, która będzie kompromisem między profilaktyką, zachowaniem, stylem życia zwierzęcia i Twoim spokojem sumienia. Jako opiekunka dwóch kocurów i emerytowanego charta wiem, jak bardzo tę decyzję czuć w sercu – i jak wiele dobra może przynieść, jeśli jest dobrze przemyślana.